Gorące tematy: Smoleńsk Akcja Windykacja Praca-porady Konkurs satyra Sklep Prasówka NE TV Nowy Ekran TV NE YT RSS
50 postów 167 komentarzy

Matka Kurka

Matka Kurka - Matka Kurka administrator i twórca Portalu Kontrowersje.net

Ląduj jak Wrona – myśl jak Protasiuk!

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Co jest największym zgrzytem tej bohaterskiej akcji? Zdecydowanie jest nim ledwie słyszalne i natychmiast wyciszone zgłoszenie pilotów, pół godziny po starcie, że nastąpiła w samolocie awaria. Byle jaka nie była ta awaria...

Siła mediów i autorytetów jest potęgą, przekonali się o tym również najbardziej zatwardziali krytycy jednego i drugiego zjawiska. W kwestii samolotu lądującego na brzuchu, w świetle kamer i w efektownej asyście myśliwców panuje paraliż opinii. Pierwsze wrażenie przeciętnego człowieka to podziw, zachwyt, opuszczona szczęka, przy tym nasłuchał się przeciętny, że mistrzostwo, że niesamowite, że tak się prawie nie zdarza. Niezwykłe nagromadzenie środków wyrazu, podparte niepodważalnymi argumentami: „uratował 230 ludzi”, „bohater”, podziałało nawet podział na „oszołomów”.  Duch bojowy "zdroworozsądkowych" też zaniknął – pogubili się, bo nie ma wyraźnego sygnału. Wszyscy mają w tyle głowy stare smoleńskie schematy, z jednej strony bohaterscy piloci, z drugiej przygotowanie lotu i spokój na pokładzie. Po uziemieniu zwolenników „spisków” i propagatorów racjonalizmu, w sumie wersja wydarzeń jednych i drugich specjalnie się nie różni. Niestety świat, a już to zdarzenie na pewno nie jest takie kolorowe, w dodatku umieszczone w konkretnym kontekście jest więcej niż ponure. Masochistą nie jestem, robić w obecnych okolicznościach za krytyka, czy chociaż oryginała, to zadanie dla lubiących cierpieć, ale też nie jestem worem treningowym dla speców od urabiania opinii publicznej. 

Co jest największym zgrzytem tej bohaterskiej akcji? Zdecydowanie jest nim ledwie słyszalne i natychmiast wyciszone zgłoszenie pilotów, pół godziny po starcie, że nastąpiła w samolocie awaria. Byle jaka nie była ta awaria, wyciek płynu z układu hydraulicznego, który zablokował funkcjonowanie podwozia samolotu. Dla zupełnego laika taka informacja jest z serii bardzo poważnych, natomiast wytłumaczenie z strony LOT więcej niż kuriozalne. LOT tłumaczył, że pilot podjął strategiczną decyzję i liczył, że do Warszawy zdoła uruchomić podwozie. Czysta partyzantka i żaden człowiek, który się zna, czy nie zna na lataniu, podobnego wyjaśnienia przyjąć nie może, ponieważ rozum je odrzuca. Jest rzeczą naturalna dla laika, że jak się coś popsuło, to się sparwdzą co i jak bardzo. Jest coś takiego w lotnictwie – lećmy, może się naprawi? Być może, ale o czymś podobnym usłyszałem dopiero wczoraj. Kuriozum, jednak przyjmują to kuriozum niemal wszyscy i zgodnie, a przyczyn tego zachowania należy upatrywać w kilku miejscach. Pierwsze miejsce wymieniłem, urobiona opinia publiczna, drugą przyczyną jest radosny fakt, że pilot żyje, zatem wyrzucać mu jakiś błędy jest znacznie trudniej niż pilotom nieżyjącym. Brzmi to fatalnie, ale wystarczy popatrzeć co zrobiono z Protasiukiem i to w środowisku lotników, żeby dostrzec prawdziwość w tym stwierdzeniu. W końcu mamy szczęśliwy finał wydarzenia, a zwycięzców się nie rozlicza. 

Machina działa, żaden trybik kneblujący inne niż obowiązujące opinie się nie zacina, ale przy wykonaniu bardzo prostego zabiegu, cała ta piękna historia natychmiast staje się tragedią w wyniku głupoty. Każdy może sobie taki zabieg zafundować, wystarczy zamknąć oczy i przygotować się na masakrę 230 ludzi. Obojętnie jaką przyjmiemy wersję, niechby nawet podmuch wiatru w ostatniej chwili lądowania, obrót samolotu, zniszczenie kadłuba, wybuch, pożar. I co wtedy? Czy znajdzie się chociaż jeden prezes LOT, ekspert, dziennikarz, że o prezydencie Komorowskim nie wspomnę, który nazwie decyzję o lądowaniu w Warszawie „strategiczną”? Znajdzie się jeden komentator, który krzyknie coś o działającym systemie, bo poderwały się dwa F16? Szczęśliwe zakończenie i więcej niż cudowny zbieg okoliczności sprawił, że decyzja załogi podjęta w USA stała się strategiczna. W przypadku zupełnie innego finału kapitan Wrona byłby zjedzony i został „samobójcą”, bo tłum jak jeden mąż i żona krzyczałby, że: „Trzeba mieć nie po kolei w głowie, aby lecieć przez Atlantyk z awarią układu hydraulicznego blokującą podwozie!”. Powód do radości jest tylko jeden, szczęśliwe lądowanie, cudowne, niesamowite, jak kto woli boski dar. Natomiast cała pozostała seria zachwytów jest karykaturą sprawności państwa, służb i właściwych decyzji. Służby miały 8 godzin na przygotowanie się do tej akcji, załoga podejmuje niewiarygodną decyzję i nie wierzę, że coś podobnego mieści się w procedurach lotniczych, mimo wszystko tłum urobiony bohaterstwem i szczęśliwym końcem  podskakuje z radości i zakłada strony na Facebooku. Zmieniłbym to hasło radosne, które już obiegło Internet: „Ląduj jak Wrona – myśl jak Prostasiuk”. Przypomnę, że kapitan Protasiuk został samobójcą po tym jak podjął zupełnie niewinną i mieszczącą się w procedurach decyzję. Czy komuś muszę tłumaczyć ile dołożono by Protasiukowi, gdyby On z Okęcia do Smoleńska zdecydował się lecieć z jakąkolwiek usterką, o usterce centralnego układu hydraulicznego nawet nie wspominam. Fascynujące jest to zjawisko, jakie obserwuję od dwóch dni, urobiony odbiorca masowy je z ręki i nawet nie mruknie.

Więcej o kneblowaniu i urabianiu opinnii, które dopiero przed nami:

Systemowe cuda – bohater przeprowadził pasażerów suchą stopą przez ocean!

KOMENTARZE

  • „Ląduj jak Wrona – myśl jak Prostasiuk”
    „Jest coś takiego w lotnictwie – lećmy, może się naprawi?”

    Bezdyskusyjnie pojechali po bandzie. Inna z możliwych przyczyny jest taka, że piloci woleli „lądować się” na polskiej ziemi, a poza tym na macierzystym (i docelowym) lotnisku awaria wychodzi znacznie taniej.

    „Fascynujące jest to zjawisko, jakie obserwuję od dwóch dni, urobiony odbiorca masowy je z ręki i nawet nie mruknie.”

    To z wieloma rzeczami tak jest i to od dawna. Powiedziałbym, że za głosem telewizora ludzie idą „równo w (to, co jedzą z ręki)”. Tak jest przynajmniej w mojej okolicy – nawet nie ma z kim sensownie porozmawiać.

    A poza tym, trzy cytaty, które wybrałem to mistrzostwo. Życzę wielu udanych tekstów „myślącego pióra” i pozdrawiam.
  • Dobre pytanie!
    Tez sie zastanawialem dlaczego nie zawrocili tylko lecieli przez pol swiata z usterka? Najbardziej to mnie Bronek Komoruski rozwalil, ja rozumiem ze podziekowania itd. no ale bez przesady!
  • @pancerne rowery
    nie "zle" tylko pytanie, dlaczego?
  • @Matka Kurka
    Podobno te Boeingi nie mają opcji zrzucania paliwa, muszą je wylatać. W takiej sytuacji decyzja kapitana była jak najbardziej racjonalna...
  • @GPS.65
    No więc właśnie, to jest jeden z elementów propagandowych, nie wiem jak jest podobno, na pewno jest tak, że te samoloty MAJĄ INSTALECJĘ DO ZRZUCANIA PALIWA

    http://kontrowersje.net/node/11430
  • @Matka Kurka
    No to są jeszcze inne argumenty: długi lot daje dużo czasu na ewentualną naprawę uszkodzenia na pokładzie i daje czas odpowiednio przygotować lotnisko i odpowiednie służby naziemne.

    Po wystartowaniu było bardzo dużo lotnisk do wyboru, na których można awaryjnie lądować, bo było dużo paliwa czyli daleki zasięg. Może Okęcie okazało się najlepsze - z jednej strony najtańsze, a z drugiej w centrum miasta, a więc są duże możliwości dotyczące szpitali...

    Jak jest dużo czasu, to można liczyć koszty - być może zepsucie pasa na Okęciu wychodzi najtaniej.
  • @GPS.65 i Matka Kurka
    Każdy samolot pasażerski by uzyskać certyfikat FAA i NTSB musi posiadać instalację do zrzucania paliwa.


    Jeżeli chodzi o decyzję dot. kontynuowania lotu, to zostala ona podjęta przez Dyspozytora LOTu w oparciu o dane przekazane przez pilota. Nad Polską wysiadł/nie zadziałał MECHANICZNY i GRAWITACYJNY układ wypuszczania podwozia (czyli zapasowy).
  • @GPS.65
    Przepraszam bardzo, ale to są takie argumenty, że nie chce się tego komentować. SAMOLOT MIAŁ AWARIĘ - POWAŻNĄ i nic nie może przemówić za kontynuowaniem lotu w nadziei, że się naprawi. Przecież to jakiś obłęd! Pijany góral rok temu leciał do Chicago i zwrócił Boeinga na Okęcie, po decyzji kapitana, można było poczekać aż wytrzeźwieje. Nikt w takiej sytuacji nie jest w stanie przewidzieć co spowoduje awaria, skończyło się cudownie, ale to jest partyzantka, nie procedury. Gdy w nocy siadają hamulce w samochodzie, to jedzie się do rana, żeby lepiej widzieć gdzie zahamować?
  • @GPS.65
    pełna zgoda. skoro awaria nastąpiła po starcie i była nieusuwalna, to pilot tak , czy inaczej GDZIEŚ MUSIAŁ awaryjnie posadzić samolot. na Okęciu ponoć bardzo sprawnie działają służby ratunkowe(mają blisko do każdego fragmentu pasa) no i był czas aby ten pas przygotować- czymś go pokryto. dla mnie bez sensu byłoby zrzucać paliwo nad atlantykiem i natychmiast siadać na najbliższym amerykańskim lotnisku.
  • @Matka Kurka
    > SAMOLOT MIAŁ AWARIĘ - POWAŻNĄ i nic nie może przemówić za
    > kontynuowaniem lotu w nadziei, że się naprawi.

    A niby dlaczego? To była awaria układu hydraulicznego. Na dodatek układu zdublowanego, na dodatek jest trzeci układ pneumatyczny pozwalający wysuwać podwozie ręcznie. Potrzeba dużo czasu by to wszystko sprawdzić i jest duża szansa, że się da naprawić, a jak nie naprawić, to wysunąć podwozie ręcznie, przy użyciu systemu pneumatycznego. Więc nie trzeba wcale lecieć na lotnisko najbliższe, ale optymalne, najlepsze, nawet jeśli jest daleko.
  • @mustrum
    Może wikipedalia nie jest najrzetelniejszym źródłem informacji, ale znalazłem tam coś takiego:

    „Longer-range twin jets such as the Boeing 767 and the Airbus A300, A310, and A330 may or may not have fuel dump systems, depending upon how the aircraft was ordered, since on some aircraft they are a customer option.”

    http://en.wikipedia.org/wiki/Fuel_dumping

    Dalej jest napisane, że posiadanie instalacji do zrzutu paliwa zależy od (nie)spełnienia przez samolot wymagań normy FAR 25.119.

    To był Boeing 767-300 z „mniejszymi” zbiornikami paliwa (~60k litrów zamiast ~90k litrów), więc miał szansę spełnić normę FAR 25.119 bez systemu zrzucania paliwa.

    Oczywiście to żaden argument, gdyż prawidłowa odpowiedź jest w konfiguracji samolotów zamówionych przez LOT. W każdym razie nie odmawiam słuszności pytaniom Matki Kurki, natomiast część argumentacji GPS.65 rozwala... niestety niepozytywnie.
  • @GPS.65
    Człowieku, co oni mogli sprawdzić nad Atlantykiem? Przecież gdyby otworzyli podwozie w trasie, to by pewnie nawet do wybrzeża Europy nie dolecieli. Albo może myślisz, że gość chodził z narzędziami w samolocie poza kabiną ciśnieniową na wysokości kilku kilometrów? Nad Polską też nie zdecydowali się na awaryjne wysunięcie podwozia... nawet nie próbowali. A to oznacza, że BALI SIĘ wysunięcia niesymetrycznego albo częściowego (bez zablokowania). Z jakiegoś powodu nie mieli zaufania do trzeciego systemu wysuwania podwozia.
  • @GPS.65
    Na dodatek nic nie zadziałało i na dodatek załoga się o tym przekonała dopiero w Warszawie. Na dodatek nie wiadomo co spowodowało wyciek i czy nie spowoduje kolejnego, ale na dodatek lecimy, mamy czas na decyzje i mamy też czas na złapanie kolejnych awarii CO SIĘ STAŁO i dzięki Bogu nie zdecydowało o życiu 230 pasażerów. Autobus z wycieczką szkolną w momencie gdy ma przepaloną żarówkę labo zardzewiałe nadkole zostaje przez policję zatrzymany. Samolot z 230 ludźmi na pokładzie z poważną usterką leci się przez Atlantyk i zastanawia co też dobry Bóg zdecyduje. Instrukcja obsługi suszarki jest bardziej rygorystyczna.
  • @Jancio
    To rzeczywiście dorzuca nieco niewiadomych, może mieć ale nie musi.

    Trzeba by to zweryfikować.
  • Fascynujące jest to zjawisko, jakie obserwuję od dwóch dni, urobiony odbiorca masowy je z ręki i nawet nie mruknie.
    Zawstydziłeś nas, Matko. Dziękujemy.
  • Ja bym jednak bronił decyzji kpt. Wrony
    Gdy dowiedzieli się o usterce byli około 30 minut od USA. Przygotowanie lotniska na lądowanie awaryjne wymaga czasu, choćby samo pokrycie pianą pasa startowego. Musieliby wisieć gdzieś nad oceanem aż lotnisko przygotują. Tu nie ma zmiłuj. Z pewnością w USA siadali by wcześniej niż w W-wie, ale czy dużo wcześniej?

    Kpt. Wrona musiał również myśleć ekonomicznie. A w ekonomii niestety nie ma sentymentów. Lądowanie w USA, zamknięcie lotniska na kilka dni, jak to ma dziś miejsce w W-wie to ekonomiczny upadek PLL-Lot, nie sądzę, by sumy ubezpieczeń to pokryły. Kiedyś rozmawiałem z kapitanem zbiornikowca, moim znajomym. Człowiek to tylko określona suma pieniędzy, odszkodowania które wypłaca się rodzinie. Brutalna prawda, nikomu nie zdradzana, ale właśnie taka jest prawda. My na forach możemy sobie mówić o humanitaryzmie, o wadze życia każdego człowieka, w biznesie te słowa nie istnieją, czy się a to zgadzamy czy też nie.

    Sytuacja kpt. Wrony jest nie do pozazdroszczenia. Był już jeden podobny wypadek lotniczy, o ile dobrze pamiętam w latach 60. Samolot startujący z Gdańska zahaczył ogonem o pas i kpt. podjął decyzję lotu do W-wy a nie lądowania w Gdańsku. Uzasadniał to tym, że właśnie czas spuszczania paliwa przygotowania lotniska była równoważna z czasem przelotu, lotnisko w W-wie było lepiej wyposażone. Sprawa ciągnęła się za nim bardzo długo.
  • @faral
    I ten drugi akapit jest kluczem, bo reszta jest nie do obrony. Na pokładzie jest 230 ludzi, samolot ma awarię - kalkulacja jest taka, że i tak trzeba wylądować, a w Warszawie jest to tańsze i mniej kłopotliwe. Cała "procedura". Samoloty zrzucały paliwo z powodu pyskujących pasażerów, w tym Boeing Lotu zrobił dokładnie to samo w 2010 roku, Tylko wtedy LOT umowa ręce, a odszkodowania spadają na awanturnika. Rozumiem, że LOT się w ten sposób broni, piloci również, ale identycznego stanowiska ewentualnych pasażerów po prostu pojąć nie mogę. Wystarczyłby jeden test dla takich zwolenników - "naprawi się", po prostu zapakować ich do Boeinga z podobną awarią i zrobić referendum na pokładzie. To był cud i zbieg okoliczności, kaskaderka, ta załoga nie miała pojęcia o rodzaju uszkodzenia, w Warszawie się dopiero dowiedzieli co się tak naprawdę stało. Niczego nie sprawdzili, być może podwozie w USA w awaryjnych systemach jeszcze by zadziałało, za zablokowało się na śmierć w czasie lotu nad Atlantykiem. Ale tutaj nie ma żadnego gdybania, do takiego samolotu zwyczajnie bym nie wsiadł i nie wierzę w żadne procedur, zlekceważenie bezpieczeństwa ludzi na rzecz zysków firmy i ukrycia sprawy.
  • @wszem wobec
    Smarkatych kasuję bez litości. "Argument" na poziomie: "mieli lądować w nocy?" i wszystko co poniżej, nie zaistnieje w tym miejscu. Jest rzeczą oczywistą, że jak się łapie kapcia albo traci hamulce to jedzie się "furą" do rana, aż się przejaśni. Bardzo proszę smarkatych, żeby się przerzucili do swoich ulubionych miejsc, bo czasu mi szkoda na usuwanie śmieci, a i zostawić tego nie wypada.
  • Co za bzdury wypisujecie
    http://vod.gazetapolska.pl/636-rozmowa-niezalezna-kpt-janusz-wieckowski - wystarczy posłuchać co ma w tej kwestii do powiedzenia lotnik, który wylatał na benku ponad 900 godzin (to samo powiedział kpt Wrona) - jeśli jest sygnał, że wysiadł jeden z układów hydraulicznych to wg instrukcji nie ma podstaw do przerywania lotu (gdyby wysiadł drugi lub/i trzeci wówczas należy, bez względu na masę "zatankowanego po korek" samolotu, niezwłocznie lądować na najbliższym lotnisku) - i taka decyzja była konsultowana z kontrolą LOT-u. Podczas lotu nie można było sprawdzić czy działa układ elektryczny i grawitacyjny, które też, co się okazało przed lądowaniem, zwaliły się zuzsammen do kupy (ciekawe...)

    Natomiast w kwestii zrzucania paliwa to benek 767 jest wyposażany w taką możliwość w zależności od specyfikacji zamawiającego (nikt dotychczas nie rozstrzygnął czy TEN samolot miał taką funkcjonalność).

    Czyli przestrzeganie procedur + profesorskie lądowanie!!!
  • @maxicaas
    Poczekajmy . Jeszcze nie jedna wersja tych zdarzeń powstanie.
    Ponoć Amerykanie są w Warszawie. Jeżeli okaże się że kapitan
    Wrona nie dopełnił procedur lub też zostały wykonane nieprawidłowo
    to nasz bohater będzie miał kłopoty z uzyskaniem licencji na loty
    do Ameryki.Pozdrawiam.
  • @maxicaas
    Tutaj mamy klasyczny egzemplarz, opisany w tekście. Wystarczy mu zamienić GP na TVN i napisze dokładnie odwrotnie, choćby pilot z TVN wylatał więcej niż ten z GP. To po pierwsze. Po drugie, podawałem tu już kilka razy linki do informacji, że lotowskie Boeingi 767 mają instalacje do zrzutu paliwa, co więcej taki zrzut miał miejsce w 2010 roku, kiedy góral po pijaku zaczął śpiewać i Boeing po zrzuceniu paliwa zawrócił na Okęcie. Po trzecie podjęcie decyzji o wielogodzinnym locie przez Atlantyk, z awarią centralnego sytemu hydraulicznego, gdy nie wiadomo co było przyczyną tej awarii i czy nie uruchomi awarii następnego systemu JEST KASKADERKĄ. Podobny lot zdarzył się na trasie Zurych - Toronto, padł ten sam układ, a po pewnym czasie następny i skończyło się awaryjnym lądowaniem w Londynie. Na jakiej podstawie załoga i centrala w Polsce wykluczyła taką możliwość, jak awaria drugiego układu i następnego? Rozumiem, gdy lot odbywa się na trasie, która w każdej chwili daje możliwość lądowania, ale nad ATLANTYKIEM? Co ciekawe dziś rzecznik LOT opowiadał na wszystkie wątpliwości tymi samymi, rozprowadzanymi w internecie hasłami dla ubogich: "było ciemno", "znał lotnisko w Warszawie", "i tak musiał wylądować". Załoga po konsultacji z władzami LOT podjęła najbardziej ekonomiczną i najbardziej ryzykowną z możliwych decyzji. Każde lotnisko MUSI BYĆ PRZYGOTOWANE NA LĄDOWANIE AWARYJNE W DZIEŃ I W NOCY. Do tego nie trzeba żadnej wiedzy lotniczej, w którą ja w ogóle nie wchodzę, to jest wiedza ogólna. Pilot Wrona pięknie wylądował i to jego szczęście, bo wystarczyło, żeby w Warszawie zaczęło wiać i padać, a mielibyśmy gorzej niż ciemno i 230 trupów. Oni wszyscy, ci piloci z LOT to kumple, a jeden z nich posadził samolot i przeżył - nie ma i nie będzie odważnych do obrobienia mu dupy, bo LOT albo ciągle im płaci pensje albo Rysiek lubi Władka i zna Henryka. Ci sami piloci, to samo środowisko, w niemałej części (ten kapitan z GP akurat nie), zgnoiło swojego kolegę Protasiuka, nie mając odpowiedniej wiedzy, ale mając pewność, że nic ich to nie kosztuje. Powyższy komentarz pana mexicassa, czy jak mu tam, to klasyka urobionego medialnie, tylko media uznał za odpowiednie.
  • @Matka Kurka
    // Każde lotnisko MUSI BYĆ PRZYGOTOWANE NA LĄDOWANIE AWARYJNE W DZIEŃ I W NOCY. Do tego nie trzeba żadnej wiedzy lotniczej, w którą ja w ogóle nie wchodzę, to jest wiedza ogólna. //

    Nie trzeba też wiedzy lotniczej by zauważyć, że stopień trudności wizualnej oceny statusu podwozia oraz samego lądowania - dramatycznie zależy od tego, czy jest DZIEŃ czy NOC.
  • @Asadow
    I co z tego wynika? Że lepiej z POWAŻNĄ awarią lecieć w NOCY 8 godzin i sprawdzić co się dzieje jak się rozwidni? Zaiste błyskotliwa myśl. Jak sadzę znacznie lepiej przeprowadza się reanimację pacjenta z samego rana niż o 4 w nocy pod koniec 24 godzinnego dyżuru. Bez dwóch zdań lepiej się robi operację w nowojorskiej klinice, niż w warunkach polowych i zapewne lepiej się jeździ Mercedesem niż Trabantem. W ogóle jest wiele różnych komfortowych sytuacji. Tylko kto przy zdrowym umyśle będzie liczył na idealne warunki oględzin, kiedy problemem numer jeden jest AWARIA?! Nie mam pojęcia jak funkcjonuje umysł człowieka, który zamiast logiki i hierarchii zdarzeń używa efekciarskich tłumaczeń, ale chyba jakoś tak, jak podwozie tego Boeinga i kilofem rozumu nie odblokujesz.
  • Autor
    Dziwne
    3 razy wysyłałem posty i zero...
  • @Matka Kurka
    Wyobraź sobie, że jesteś panem kapitanem Wroną po wykryciu usterki.
    Trzeba po prostu wpisać szacunkowe wartości pestwa, ryzyka -, szanse +, zsumować i wybrać wariant, który daje wyższy wynik.
    Żeby te pestwa wpisać, trzeba się jednak trochę znać. Dlatego Twój artykuł to c.d. "urabiania masowego odbiorcy".

    Lądowanie w USA - przeciw:
    - ryzyko, że "po ciemaku" (zwiększone dla lądowania oraz ew. akcji ratowniczej)
    - możliwość, że inżynierowie z Beinga coś wymyślą
    Lądowanie w USA - za:
    - większa szansa, że nic więcej się nie zepsuje

    Lądowanie w PL - przeciw:
    - ryzyko, że dwa pozostałe - systemy hydrauliczne nawalą
    - ryzyko, że cokolwiek ważnego nawali w czasie długiego lotu
    Lądowanie w PL - za:
    - będzie jasno - większe szanse na udane lądowanie, łatwiejsza akcja ratownicza
    - możliwość, że inżynierowie z Beinga coś wymyślą
  • @Asadow
    Kolejny wykwit efekciarskich zawołań, ale nawet z to toporne zestawianie, gdybyś na chwilę uwolnił myślenie i zredukował do klasycznej logiki, to przeciw lądowaniu w USA nie masz "po ciemaku", tylko sztuczne i powszechnie obowiązujące na lotniskach OŚWIETLENIE. Zaś po stronie argumentów przeciw lądowaniu w Polsce masz zepsuty jeden w dodatku centralny system hydrauliczny i możliwość dalszych awarii. Przy tym jakoś zapomniałeś wspomnieć o zmęczeniu i zdenerwowaniu załogi po 8 godzinnym locie, ale i bez tego, po logicznym odsianiu efekciarstwa, masz do wyboru oświetlone lotnisko w USA albo lot w nieznane przez ciemny ocean z uszkodzonym samolotem. Chcesz jeszcze o czymś pogadać? Sam przeczysz swojej horrendalnej tezie i nawet tego nie dostrzegasz, to o czym byś chciał gadać?
  • @Matka Kurka
    // lot w nieznane przez ciemny ocean i możliwość dalszych awarii //

    W ogóle nie powinno się startować. Precz z lataniem!
  • @Asadow
    No sam widzisz, że nie masz nic do powiedzenia. Czy nie widzisz?
  • @Matka Kurka
    // sztuczne i powszechnie obowiązujące na lotniskach OŚWIETLENIE. //

    Warto wspomnieć, że służy ono głównie do "trafienia" w oś pasa.
    Lądujący w nocy samolot świeci sobie takim dużym reflektorem, żeby zobaczyć szczegóły. Można dość dobrze wyobrazić sobie różnicę z lądowaniem w dzień jeśli prowadziło się samochód w nocy.

    "In many countries, VFR flight at night is not permitted, in which case night flying is by instrument flight rules (IFR) only which, in almost all countries, requires an instrument rating. Exceptions are Canada, Germany, Sweden, Switzerland, the United Kingdom and the United States."

    Czyli z jakiegoś powodu, w wielu krajach latanie w nocy (włączając lądowanie) wymaga stosowania takich samych procedur, jak np. - w silnej mgle. Mimo sztucznego oświetlenia.
  • @Asadow
    "Czyli z jakiegoś powodu, w wielu krajach latanie w nocy (włączając lądowanie) wymaga stosowania takich samych procedur, jak np. - w silnej mgle. Mimo sztucznego oświetlenia."

    Zgadza się. Z takiego samego powodu, z jakiego ośmiogodzinny lot przez Atlantyk zepsutym samolotem jest uznawany za świadome narażanie życia ludzi na pokładzie.

    Poczekajmy trochę - jestem ciekaw, czy pojawią się roszczenia ze strony pasażerów. Jeśli na pokładzie byli obywatele USA to będzie tak na bank.
  • @Matka Kurka
    samolot ma awarię

    Tylko że nie było awarii. Kapitan wyraźnie powiedział, że była mała awaria, ale szybko ją usunął, ciekawe jak. A tuż przed lądowaniem się dowiedział że jednak awaria jest i to wszystkiego. No i uruchomiono F-16 które leciały razem z nim, ale biedak dopiero 3 minuty przed lądowaniem się dowiedział że ma awarię i to wszystkiego i nie rozumiał po co lecą te F-16 przecież miał tylko małą awarię na początku ale zaraz ją usunął.

    Czy to jest możliwe ze zawodzi instalacja hydrauliczna, Kapitan o tym nic nie wie, wszystkie pozostałe też zawodzą mimo że są tylko na wypadek gdyby pierwsza zawiodła więc powinny być automoniczne, czy tak? Skoro wszystkie autonomiczne systemy zawiodły a Boeing nie alarmował, to co to za złom? Jak mi wyleci benzyna albo olej to autko daje znać, ale widać samoloty są robione według technologi z lat 20 ubiegłego wieku...
  • @maxicaas
    I to jest bardzo ciekawe, bo pilot twierdzi że awaria była ale zaraz usunięta, dostał eskortę F-16 i polali pas, a 3 minuty przed lądowaniem dowiedział się że nie działa i to wszystko naraz. Ot tak, pstryk. Czy Boeingi nie ma mają systemów sygnalizujących nieprawidłowości? Czemu sprawny samolot dostał eskortę F-16? Czemu mam uczucie że ktoś mnie robi w balona?
  • @Matka Kurka
    OK: wysłuchałem wywiadów z kpt. Wroną.
    On w ogóle nie spodziewał się problemów z otwarciem podwozia.
    Powinien był zadziałać system awaryjny - elektryczny, czyli nie zależący od hydrauliki, która uległa awarii.
    To w pewnym stopniu osłabia moje argumenty przeciw szybkiemu lądowaniu w Newark lub okolicy.

    Biorąc pod uwagę, że załoga postąpiła zgodnie z procedurami robi się rzeczywiście ciekawie (i trochę strasznie).
    - Czy nikt piszący procedury nie wpadł na to, że w wypadku dowolnej awarii należy jak najszybciej wylądować i sprawdzić/usunąć usterkę?
    - Czy nie wpadli na to pracownicy (zapewne także dyrekcja LOT-u), którzy zostali poinformowani o usterce, zaraz po starcie?
  • @Asadow
    Chodzi o koszta rozbicia się u siebie i w USA. Taniej wychodzi w Polsce, a na Okęciu najtaniej (lotnisko macierzyste PLL LOT). Reszta to dorabianie ideologii do gówna.

    Mnie osobiście ciekawi dlaczego w tym konkretnym przypadku wysłano dwa F-16 do obstawy a jak np się pijany góral awanturował to nie - przecież mógł razem z kolegami przejąć stery i dokonać ataku terrorystycznego na Pałac Kultury i Nauki. Tezę, że piloci myśliwców mieli wizualnie sprawdzać otwieranie się podwozia, ciężko przyjąć na zdrowy rozum.
  • @Jancio
    To nie takie proste. Instrukcja samolotu podaje w jakich przypadkach należy awaryjnie lądować. Awaria centralnego systemu hydraulicznego do takich sytuacji nie należy.
    Jednak, jak napisał jeden z uczestników forum lotnictwo.pl "A to, że ew. manual przewiduje co innego; nie pierwszy byłby to raz, że po wypadku zmieniono manual."

    // Tezę, że piloci myśliwców mieli wizualnie sprawdzać otwieranie się podwozia, ciężko przyjąć na zdrowy rozum //

    A jak na Twój zdrowy rozum, pilot B767 ma sprawdzić otwieranie się podwozia samolotu, który pilotuje?
  • @Asadow
    "To nie takie proste."

    Otóż może być jeszcze prostsze. Jest wysoce prawdopodobne, że usterka została wykryta już na lotnisku zaś samolot startował z niesprawną hydrauliką na zasadzie: byle dolecieć na Okęcie - tam naprawimy taniej.

    "A jak na Twój zdrowy rozum, pilot B767 ma sprawdzić otwieranie się podwozia samolotu, który pilotuje?"

    Genialne! Samoloty powinny startować i lądować parami - pierwszy obserwuje, czy podwozie otwiera się w drugim, a drugi czy w pierwszym. Na taką złotą myśl w tym wątku czekałem. Tylko co będzie, jak nawali radio?

    To nie był problem w wadliwej sygnalizacji otwarcia/zamknięcia podwozia - załoga miała pewność, że wskazania są prawidłowe. "Jedynie" nie mogła zmusić podwozia do wysunięcia. Jedynie...
  • @Jancio
    //To nie był problem w wadliwej sygnalizacji otwarcia/zamknięcia podwozia - załoga miała pewność, że wskazania są prawidłowe.//
    Tak? A skąd to wiesz?

    Mogło np. nastąpić niepełne i/lub niesymetryczne otwarcie drzwi podwozia.
    W momencie gdy dwa systemy nie zadziałały zgodnie z oczekiwaniem, dodatkowa, w 100% wiarygodna weryfikacja stanu drzwi i podwozia wydaje się czymś nie do pogardzenia przed ewentualnym lądowaniem w awaryjnej konfiguracji.
  • @Jancio
    "Jest wysoce prawdopodobne, że usterka została wykryta już na lotnisku zaś samolot startował z niesprawną hydrauliką na zasadzie: byle dolecieć na Okęcie - tam naprawimy taniej."
    Tak - jeśli przyjmiemy, że samolot - zgodnie z nazwą - sam podejmował decyzję, sam startował i sam leciał.
  • @Asadow
    //Załoga miała pewność, że wskazania twarcia/zamknięcia podwozia są prawidłowe//
    "Tak? A skąd to wiesz?"

    Jak to skąd? Przecież gdyby mieli wątpliwości co do wskazań otwarcia/zamknięcia podwozia, to przecież nie zdecydowaliby się na lot przez Atlantyk - bo mogliby nie wiedzieć o niedomkniętym podwoziu - zgodnie z Twoją logiką powód do takich przypuszczeń był :)

    "Tak - jeśli przyjmiemy, że samolot - zgodnie z nazwą - sam podejmował decyzję, sam startował i sam leciał."

    Niestety dla załogi, decyzji o starcie, a następnie o locie przez Atlantyk nie podjął jednak samolot :)
  • @Jancio
    // Jak to skąd? Przecież gdyby mieli wątpliwości co do wskazań otwarcia/zamknięcia podwozia, to przecież nie zdecydowaliby się na lot przez Atlantyk //

    Wątpliwości co do podwozia pojawiły się dopiero w Polsce, po pierwszej próbie jego otwarcia alternatywną metodą (elektryczne otwarcie pokryw, opuszczenie grawitacyjne)

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031